Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY/ZTS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY/ZTS. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 marca 2016

MIEJSCowe minutki jaro-wielkanocne

W MIEJSCU rozmawialiśmy o wiosennych świętach: Jarych Godach, Ostarze, ale przede wszystkim - Wielkanocy.

Sprokurowaliśmy też nieco świątecznych kartek i ozdób w kilku gatunkach: minimalistyczne "zające z puchatymi ogonkami", konstruktywistyczne "kury z półkola", puentylistyczno-aborygeńskie stada baranków, kurczaczków i zajęcy oraz sielskie pisklaki w gniazdach.


  Kury: brystol, gotowe koła (do origami), konfetti wielkanocne, klej, nożyczki.

 Pisklak: żółte pompony, styropianowe jajeczka, kolorowe oczka, brystol czerwony, rafia, taśma klejąca, klej, nożyczki.

Punkt produkcji zajęcy: brystol, gotowe zające, kolorowe pomponiki lu/i wata, klej.

Punkt produkcji puentylistycznej.

Punkt produkcji ozdób dla kur.

Punkt produkcji kur.

czwartek, 17 grudnia 2015

Słoń w wężu

Lubię niebanalnie opakowane prezenty.
Nie to, że nigdy nie używam gotowych torebek, ale to jednak pójście na łatwiznę i odebrania prezentom części magii.

Zwłaszcza przy takiej okazji jak Gwiazdka lubię dostawać i ofiarowywać prezenty które trzeba z ciekawością odwijać, drzeć papier, przedzierać się przez gąszcz wstążek.

Nasze tegoroczne gwiazdkowe prezenty jeszcze leżą sobie saute, ale pokażę Wam jak ubraliśmy ubiegłoroczne.

Żeby wszystko było jasne - robotą dzieliliśmy się po równo.

Koncepcja wstępna była mojego autorstwa. Printy zwierzęce na papierze wykonała Ora (za pomocą stempla z ziemniaka oraz farby akrylowej). Przemko ciął i owijał. Ja przygotowałam i umocowałam uszy oraz ogony, natomiast oczy doklejała Ora. Stemplowane imiona darbiorców wykonałyśmy razem z Orą zaś gatunki w jakie pakowane były kolejne podarki wymyślaliśmy we trójkę.
Dla zoologicznie niezorientowanych: to jest MANTA
Jemu się szyja złożyła. Temu żyrafu.
Wunsz. Rzeczny. Jest niebezpieczny (mrug, mrug).

Gdybyście chcieli wykonać sobie własną podchoinkową menażerię potrzebujecie:
- szarego papieru
- ze dwóch ziemniaków i noża
- farb akrylowych
- kleju (Polecam Magika - i nie, nie płaci mi. Chlip.) 
- kilku kawałków kolorowego papieru
- plastikowych oczek
- markera
- pieczątek-literek i tuszu
- nożyczek
- wyobraźni

:)

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Wietrzna meduza muzyczna

Maj to dla nas intensywnie świąteczny miesiąc. M.in. za sprawą mojej mamy, która o obchodzi w nim swoje imieniny i urodziny (że o dniu matki nie wspomnę).
Jak urodziny to i prezenty. Ten przygotowała dla Babci Iwonki Ora (z moją skromną pomocą).

Zaproponowałam dzwonki wietrzne w formie ośmiornicy albo meduzy. Ośmiornica odpadła w przedbiegach jako że meduzy RZĄDZĄĄĄĄĄĄĄ!

Materiały:
- modelina (na korpus)
- wstążki (brzegi opalamy, żeby się nie strzępiły)
- małe dzwoneczki
- igła z nitką
- plastikowe oczka
- klej "Magic"

Zdjęcia meduzy autorstwa CiotKaszydła


sobota, 24 stycznia 2015

Księga Smoczej Załogi

Nie, to nie jest Potworna Księga Potworów, tylko świeżutka kronika naszej grupy edukacji domowej. Popełniona przeze mnie (gruby zeszyt do szkicowania A4, arkusz filcu samoprzylepnego, kilka arkusików filcu dekoracyjnego, nożyczki i klej "Magic").
 Jako że gotowce dostępne na rynku są potwornie brzydkie, a przy tym wściekle drogie  - jedyną opcją było "zrób to sam-a".
Obecnie uzupełniana piórem (takim, maczanym w kałamarzu) i kaligraficznym pismem KlaryMamy.

Pomponiki na tratwie i bukiet ręczny, czyli dla babć (cz.I) z dissem na farbki

Orka została przez naturę obdarzona hurtową ilością babć (cztery sztuki, w tym dwie właściwe, jedna pra i jedna prapra w słusznym wieku lat 104). Wprawdzie (może dla równowagi) dziadka ma jeno jednego, nie mniej jak się pewnie domyślacie 21 i 22 stycznia wymagają od nas odpowiednio wczesnych przygotowań.

Do tej pory robiłyśmy prezenty dla wszystkich babć jednakowe. W tym roku jednak (ponieważ nie mogłam się zdecydować na jedną technikę) każda babcia (i dziadek naturalmą) dostał (lub dostanie, bo niektórzy się szlajają po Egiptach i wrócą za czas niejaki dopiero) coś innego.

Na przykład:

Babcia Wanda - tratwę z pomponikowym serduszkiem
potrzebne:
  • kolorowe pomponiki
  • patyczki z parku, przycięte do jednakowej długości (np. przez Tatkę)
  • biała farba akrylowa i pędzelki
  • dratwa (albo sznurek)
  • klej "Magik", albo "Minutex", albo pistolet z klejem na ciepło
  • opcjonalnie szablon serduszka, jak ktoś ma takie krzywe oko jak ja - użyłyśmy foremki do ciastek

albo:
Babcia Marysia - bukiet ręczny
Jako, że jest to babcia wspólna - moja naturalna, prababcia Aurory i babcia-przez-adopcję (jak mu zakomunikowała na etapie bycia moim chłopakiem) Przemka - to prezent też musiał być tworzony zespołowo. Zawiera więc odciski rąk i palców całej familii :D

Dla osób pozbawionych wyobraźni oraz wyczucia naszego, genialnego stylu tłumaczę: dłonie miały być pąkami tulipanów (nieco za szeroko je porozcapierzaliśmy), a odciski palców uformowały kwiatkokształtne twory z żółtymi środkami. To kolorowe, na górze to motyl z odcisków dłoni Ory, który trochę się poruszył. Na kwiatku z fioletowymi płatkami, które nieco się zlewają z ciapkami na jego skrzydłach.

Dygresja DISSująca:
Dodam, żeby się wyżalić, że w celu jego wykonania zakupiłam nowe farby plakatowe. Nie szukałam jakichś szczególnych, wzięłam bo akurat były w sklepie. Sweet Colours firmy Otocki.
Stąd: http://www.bangla.pl/zdjecia-otocki-sweet-colours-farby-plakatowe-up43022-1.htm
Usłyszałam, że nie toksyczne - bomba :D
Kolorki sympatyczne, konsystencja przyjemna, nie wymagająca wody (to raczej nietypowe dla plakatówek, ale co tam).
Nie wiem w prawdzie na jaką (pardą maj frencz) cholerę produkt, zachwalający się jako wyrób polski, ma angielską nazwę, jednak to jeszcze nic.

Obrazek popełniliśmy wieczorem, w przeddzień Ważnego Dnia. Trzy dni później nadal był miejscami mokry. Nie mam pojęcia z czego ukręcili te badziewiaste farbki, ale one zwyczajnie nie schną. W ogóle. Kwiatek (za chwilę) malowany nimi przeleżał dwa dni na kaloryferze i nadal się lepił. Noż kurna chata i urwał nać!
Koniec dissowania.

lub też:
Babcia Tereska - patyczkowy (i wciąż lepki na łodyżce) kwiatek.
Potrzebne:
  • patyczek
  • dwa listki wycięte z filcu
  • kawałek ciastoliny
  • kilka patyczków higienicznych
  • nożyczki
  • farbki plakatowe (każde poza "Sweet Colours")
  • klej j.w.

środa, 10 września 2014

Elfi płaszczyk

(takiego elfa, co za długo przy końcu tęczy biegał ze skrzatami, wiecie).

Kiedyś zajrzałam sobie do Złotej Pszczoły i przepadłam. Absolutnie zadurzyłam się w swetrach Katwise. Stwierdziłam, że muszę taki mieć, a co ważniejsze, koniecznie musi taki mieć Ora.

I ma!

Ciachania przy tym co niemiara, zygzakowania jeszcze więcej. Po za tym mierzenie odbywa się tu metodą "na oko", bo nie dość, że dzianina swetrowa w ogóle się rozciąga wściekle przy szyciu, to tu jeszcze każdy kawałek rozciąga się inaczej. wszywanie zaś "spódnicy" do paska to jakaś masakra.
W sumie płaszczyk, który w założeniu miał być "leciutko na wyrost" okazał się... hmmm... duży.
Mimo wszystko jednak niczego chyba i nigdy nie szyło mi się z taką radością.

Uszyłam go jakiś czas temu, a w poniedziałek (w ramach Tygodnia Szycia Dzieciom, do którego przystąpiłam chyba jedynie w akcie obłędu i napadu szaleńczego optymizmu) naniosłam tylko kilka poprawek.
 Tak, Ora wcześniej widziała film samej Katwise:


wtorek, 22 kwietnia 2014

Tucznik na mleku, na bogato

Od jakiegoś czasu praktykuję z okazji świąt różnorakich podarki ręcznie wykonywane. Cieszy mnie ogromnie, że spotykają się one z naprawdę wdzięcznym przyjęciem, tak ze strony dorosłych, jak i młodocianych obdarowywanych.
Oto co Aurorze przyniósł wielkanocny zając:

Świniak do utuczenia wykonany jest z:
  • butelki po mleku z mlekomatu
  • dwóch zakrętek po olejkach eterycznych
  • arkusza (nie całego) różowego filcu
  • oraz dwóch skrawków białego
  • czterech brązowych paciorków
  • trzech kawałków wstążki
  • kleju  w pistolecie
Niestety tworzyłam po nocy i nie zrobiłam zdjęć, więc musicie liczyć na własną wyobraźnię.

Z butelki wycinamy dwa ostatnie "segmenty" (żeby wyszło prosię, a nie jamnik). W przedniej części wycinamy u-kształtny otwór do karmienia wieprzowiny (jego zamknięcie powstanie po doklejeniu części zadniej).
Oklejamy małym kawałkiem wstążki węższy brzeg otworu. Dalej przyklejamy wstążki tak, że pierwsza jest przed otworem, a trzy kolejne, przyklejane od wewnątrz, owijają dłuższe brzegi.
Na tym etapie przyklejamy część "ogonową" do butelki. Kolejnym małym kawałkiem wstążki oklejamy, właśnie powstały, drugi węższy brzeg.
(no dobra, jutro dodam rysunki schematyczne)
Ostatnią wstążką maskujemy łączenie części. Możemy jeszcze dziurkę okleić "na około".

Z białego filcu wycinamy oczy, z różowego uszki, ogon i pasek oraz kółko do oklejenia ryjka.
Jako że nie jestem mistrzynią nożyczek włożyłam nieco pracy w wycięcie idealnie spiralnego ogonka. Był cudnie zakręcony.
Cóż z tego, kiedy moja Córka jako pierwszą rozrywkę postanowiła zafundować prosięcinie karuzelę. Kręciła nią namiętnie, trzymając za ogon naturalnie, co doprowadziło do jego całkowitego rozprostowania i wyciągnięcia. Mamy więc teraz prosię z genami - bo ja wiem? Dżdżownicy???

Naklejamy wszystko w odpowiednich miejscach.

Nóżki można naturalnie uczynić cztery. Jednak trzeba wtedy dociążyć zadek, bo inaczej świnka - darujcie, ale - pada na ryj. Ja popełniłam więc wersję siedzącą, z dwiema nogami.

Oklejamy ryjek filcem tak, by nakrętkę nadal można było odkręcić (tą, nieco niestandardową drogą, nierogacizna będzie opróżniana).

Następnie naklejamy źrenice i dziurki w nosie z paciorków.

Jeszcze jakaś monetka do brzusia na zachętę, et voila!
Dodam że, jako Wielkanoc była, świnka wnet była się utuczyła.
Czego Wam przesadnie nie życzę :D

wtorek, 4 lutego 2014

Fauno-florystyczne zaproszenia na drugie urodziny

Czyli kolejna notka sporo spóźniona ;)

Użyłam:
  • zdjęć Jubilatki
  • kolorowego brystolu
  • kleju "Magic"
  • czarnego cienkopisu
  • nożyczek ozdobnych
  • dziurkacza ozdobnego
  • zebranych z Dziecięciem i zasuszonych "na płasko" listków i kwiatków
  • białych karteczek z tekstem zaproszenia (niewidoczna na zdjęciach "wlepka" w środku

 

sobota, 25 stycznia 2014

Ramki na zdjęcia dla Babci i Dziadka

Sprokurowaliśmy rodzinnie. Jako, że Babcie chóralnie i rozgłośnie domagały się zdjęć Aurory, to je dostały. I ramki do kompletu.
Podział zadań w rodzinnej manufakturze wyglądał następująco:
Tatko: cięcie i marudzenie o pracy niewolniczej
Mamcia: projekt, wypiek, klejenie, nadzór niewolnika i ogólna pomoc
Dziewczę: miąchanie, wałkowanie i wycinanie kształtów z masy solnej, malowanie ich i pokazywanie paluszkiem gdzie nakleić.

Na marginesie: stanowczo klejowy pistolet jest świetnym wynalazkiem :D
Do produkcji użyto:
  • kartonu z kartonu ;)
  • kleju w pistolecie
  • noża do tapet
  • ołówka i linijki
  • brązowego papieru
  • nożyczek
  • masy solnej
  • stolnicy, wałka i wykrawarek do ciastek
  • piekarnika
  • farbek akrylowych
  • pędzelka
  • koronki
  • zdjęć Dziewczęcia
  • oraz pracy rąk Tatki (pseudo: biedny żuczek vel przymusowa siła robocza alias biedny uciśniony), Mamci i Dziewczęcia



sobota, 28 grudnia 2013

Niecka sensoryczna czyli w waldorfskim stylu

Misy sesnoryczne robiłyśmy już parokrotnie.
Zasada jest prosta - to pojemnik/naczynie wypełnione przedmiotami i tworzywami do oglądania, macania, miąchania, a niejednokrotnie także smakowania, słuchania i wąchania.

Był więc i dęty ryż, i wata, i masy plastyczne, i bibułka, i mąka i kawałki folii aluminiowej, a w tym wszystkim ludziki, koraliki, przyprawy w kawałkach, kasztany, gałązki, guziki, elementy dekoracyjne, i co mi go głowy wpadło. Jednak takie michy mają u nas charakter okazjonalny, z przyczyn hmmm... porządkowych.

Wiecie, raz na jakiś czas ryż walający się po całym domu jest dla mnie zupełnie ok, ale tak permanentnie, to ja, a zwłaszcza mój Mąż, nie dalibyśmy rady :D

Za to niecka ma charakter permanentny. Zawiera elementy, które można wykorzystać do zabawy w różny sposób. Bardzo w stylu waldorfskim. Pieńki mogą być klockami, siedzeniem dla lali, talerzykiem, monoklem, szyszkę można turlać, rozsypać i zbierać potem do koszyka mówiąc że to grzyby, albo ugotować z niej zupę, albo zrobić z niej bombkę na choinkę, albo pomalować farbami, itp..., itd...

To niecki edycja zimowa (na zdjęciu brakuje wielkich guzików, białych, czarnych i czerwonych, które akurat były "w użyciu"). Jesienią były w niej kasztany, żołędzie, jarzębina, głóg, patyki i wyciorki.
Niecka jest systematycznie uzupełniana wg. aktualnych pomysłów i rozwoju wydarzeń.
A i wygląda ładnie - nieprawdaż?

Niecka cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem tak Córy, jak odwiedzających Ją gości. Polecam.


środa, 18 grudnia 2013

Choineczki ze wstążeczki

Taka majsterka-minutka :)
Prościutka jak barszcz, acz efektowna i dla oka miła :)
Potrzebujesz:
  • wstążki
  • paciorków
  • cienkiej igły z nitką
  • zapalniczki, co by wstążce brzeg opalić (żeby się nie siepała :) )