Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezenty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Wietrzna meduza muzyczna

Maj to dla nas intensywnie świąteczny miesiąc. M.in. za sprawą mojej mamy, która o obchodzi w nim swoje imieniny i urodziny (że o dniu matki nie wspomnę).
Jak urodziny to i prezenty. Ten przygotowała dla Babci Iwonki Ora (z moją skromną pomocą).

Zaproponowałam dzwonki wietrzne w formie ośmiornicy albo meduzy. Ośmiornica odpadła w przedbiegach jako że meduzy RZĄDZĄĄĄĄĄĄĄ!

Materiały:
- modelina (na korpus)
- wstążki (brzegi opalamy, żeby się nie strzępiły)
- małe dzwoneczki
- igła z nitką
- plastikowe oczka
- klej "Magic"

Zdjęcia meduzy autorstwa CiotKaszydła


sobota, 24 stycznia 2015

Pomponiki na tratwie i bukiet ręczny, czyli dla babć (cz.I) z dissem na farbki

Orka została przez naturę obdarzona hurtową ilością babć (cztery sztuki, w tym dwie właściwe, jedna pra i jedna prapra w słusznym wieku lat 104). Wprawdzie (może dla równowagi) dziadka ma jeno jednego, nie mniej jak się pewnie domyślacie 21 i 22 stycznia wymagają od nas odpowiednio wczesnych przygotowań.

Do tej pory robiłyśmy prezenty dla wszystkich babć jednakowe. W tym roku jednak (ponieważ nie mogłam się zdecydować na jedną technikę) każda babcia (i dziadek naturalmą) dostał (lub dostanie, bo niektórzy się szlajają po Egiptach i wrócą za czas niejaki dopiero) coś innego.

Na przykład:

Babcia Wanda - tratwę z pomponikowym serduszkiem
potrzebne:
  • kolorowe pomponiki
  • patyczki z parku, przycięte do jednakowej długości (np. przez Tatkę)
  • biała farba akrylowa i pędzelki
  • dratwa (albo sznurek)
  • klej "Magik", albo "Minutex", albo pistolet z klejem na ciepło
  • opcjonalnie szablon serduszka, jak ktoś ma takie krzywe oko jak ja - użyłyśmy foremki do ciastek

albo:
Babcia Marysia - bukiet ręczny
Jako, że jest to babcia wspólna - moja naturalna, prababcia Aurory i babcia-przez-adopcję (jak mu zakomunikowała na etapie bycia moim chłopakiem) Przemka - to prezent też musiał być tworzony zespołowo. Zawiera więc odciski rąk i palców całej familii :D

Dla osób pozbawionych wyobraźni oraz wyczucia naszego, genialnego stylu tłumaczę: dłonie miały być pąkami tulipanów (nieco za szeroko je porozcapierzaliśmy), a odciski palców uformowały kwiatkokształtne twory z żółtymi środkami. To kolorowe, na górze to motyl z odcisków dłoni Ory, który trochę się poruszył. Na kwiatku z fioletowymi płatkami, które nieco się zlewają z ciapkami na jego skrzydłach.

Dygresja DISSująca:
Dodam, żeby się wyżalić, że w celu jego wykonania zakupiłam nowe farby plakatowe. Nie szukałam jakichś szczególnych, wzięłam bo akurat były w sklepie. Sweet Colours firmy Otocki.
Stąd: http://www.bangla.pl/zdjecia-otocki-sweet-colours-farby-plakatowe-up43022-1.htm
Usłyszałam, że nie toksyczne - bomba :D
Kolorki sympatyczne, konsystencja przyjemna, nie wymagająca wody (to raczej nietypowe dla plakatówek, ale co tam).
Nie wiem w prawdzie na jaką (pardą maj frencz) cholerę produkt, zachwalający się jako wyrób polski, ma angielską nazwę, jednak to jeszcze nic.

Obrazek popełniliśmy wieczorem, w przeddzień Ważnego Dnia. Trzy dni później nadal był miejscami mokry. Nie mam pojęcia z czego ukręcili te badziewiaste farbki, ale one zwyczajnie nie schną. W ogóle. Kwiatek (za chwilę) malowany nimi przeleżał dwa dni na kaloryferze i nadal się lepił. Noż kurna chata i urwał nać!
Koniec dissowania.

lub też:
Babcia Tereska - patyczkowy (i wciąż lepki na łodyżce) kwiatek.
Potrzebne:
  • patyczek
  • dwa listki wycięte z filcu
  • kawałek ciastoliny
  • kilka patyczków higienicznych
  • nożyczki
  • farbki plakatowe (każde poza "Sweet Colours")
  • klej j.w.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Tucznik na mleku, na bogato

Od jakiegoś czasu praktykuję z okazji świąt różnorakich podarki ręcznie wykonywane. Cieszy mnie ogromnie, że spotykają się one z naprawdę wdzięcznym przyjęciem, tak ze strony dorosłych, jak i młodocianych obdarowywanych.
Oto co Aurorze przyniósł wielkanocny zając:

Świniak do utuczenia wykonany jest z:
  • butelki po mleku z mlekomatu
  • dwóch zakrętek po olejkach eterycznych
  • arkusza (nie całego) różowego filcu
  • oraz dwóch skrawków białego
  • czterech brązowych paciorków
  • trzech kawałków wstążki
  • kleju  w pistolecie
Niestety tworzyłam po nocy i nie zrobiłam zdjęć, więc musicie liczyć na własną wyobraźnię.

Z butelki wycinamy dwa ostatnie "segmenty" (żeby wyszło prosię, a nie jamnik). W przedniej części wycinamy u-kształtny otwór do karmienia wieprzowiny (jego zamknięcie powstanie po doklejeniu części zadniej).
Oklejamy małym kawałkiem wstążki węższy brzeg otworu. Dalej przyklejamy wstążki tak, że pierwsza jest przed otworem, a trzy kolejne, przyklejane od wewnątrz, owijają dłuższe brzegi.
Na tym etapie przyklejamy część "ogonową" do butelki. Kolejnym małym kawałkiem wstążki oklejamy, właśnie powstały, drugi węższy brzeg.
(no dobra, jutro dodam rysunki schematyczne)
Ostatnią wstążką maskujemy łączenie części. Możemy jeszcze dziurkę okleić "na około".

Z białego filcu wycinamy oczy, z różowego uszki, ogon i pasek oraz kółko do oklejenia ryjka.
Jako że nie jestem mistrzynią nożyczek włożyłam nieco pracy w wycięcie idealnie spiralnego ogonka. Był cudnie zakręcony.
Cóż z tego, kiedy moja Córka jako pierwszą rozrywkę postanowiła zafundować prosięcinie karuzelę. Kręciła nią namiętnie, trzymając za ogon naturalnie, co doprowadziło do jego całkowitego rozprostowania i wyciągnięcia. Mamy więc teraz prosię z genami - bo ja wiem? Dżdżownicy???

Naklejamy wszystko w odpowiednich miejscach.

Nóżki można naturalnie uczynić cztery. Jednak trzeba wtedy dociążyć zadek, bo inaczej świnka - darujcie, ale - pada na ryj. Ja popełniłam więc wersję siedzącą, z dwiema nogami.

Oklejamy ryjek filcem tak, by nakrętkę nadal można było odkręcić (tą, nieco niestandardową drogą, nierogacizna będzie opróżniana).

Następnie naklejamy źrenice i dziurki w nosie z paciorków.

Jeszcze jakaś monetka do brzusia na zachętę, et voila!
Dodam że, jako Wielkanoc była, świnka wnet była się utuczyła.
Czego Wam przesadnie nie życzę :D

sobota, 25 stycznia 2014

Ramki na zdjęcia dla Babci i Dziadka

Sprokurowaliśmy rodzinnie. Jako, że Babcie chóralnie i rozgłośnie domagały się zdjęć Aurory, to je dostały. I ramki do kompletu.
Podział zadań w rodzinnej manufakturze wyglądał następująco:
Tatko: cięcie i marudzenie o pracy niewolniczej
Mamcia: projekt, wypiek, klejenie, nadzór niewolnika i ogólna pomoc
Dziewczę: miąchanie, wałkowanie i wycinanie kształtów z masy solnej, malowanie ich i pokazywanie paluszkiem gdzie nakleić.

Na marginesie: stanowczo klejowy pistolet jest świetnym wynalazkiem :D
Do produkcji użyto:
  • kartonu z kartonu ;)
  • kleju w pistolecie
  • noża do tapet
  • ołówka i linijki
  • brązowego papieru
  • nożyczek
  • masy solnej
  • stolnicy, wałka i wykrawarek do ciastek
  • piekarnika
  • farbek akrylowych
  • pędzelka
  • koronki
  • zdjęć Dziewczęcia
  • oraz pracy rąk Tatki (pseudo: biedny żuczek vel przymusowa siła robocza alias biedny uciśniony), Mamci i Dziewczęcia



piątek, 28 czerwca 2013

Jak zrobić kogoś w balona?

Np. z okazji urodzin?
Bardzo prosto!
Bierzemy duży balon.
Wciskamy do niego prezent (trzeba się napracować).
Nadmuchujemy, zawiązujemy.
Na balonie piszemy życzenia.
Et voila!

piątek, 7 czerwca 2013

Bukiet alternatywny - owocowy

Potrzebujesz:
  • szczelnego (lub wyłożonego folią) pojemnika - u nas koszyczek z recyklingu
  • gąbki florystycznej
  • patyczków szaszłykowych
  • dorodnych truskawek
  • zielonych gałązek (u nas liście truskawek i mięta)
Gąbkę do koszyczka, truskawki na połówki patyczków i w gąbkę. Gałązki w gąbkę takoż. Podlać. I już :D

środa, 3 kwietnia 2013

Trzy jajka z niespodzianką

Trzy rodzaje konkretnie, bo jajek można zrobić ile chcecie. Popełniłam tej Wielkanocy dla Familii. Niespodzianka była. Najzabawniej wypadły próby stłuczenia tych z galaretką.

Tęczowe jajo gumowe

Potrzebujemy:
  • galaretek w kilku kolorach
  • tylu wydmuszek ile chcemy zrobić jaj
  • folii aluminiowej
  • strzykawki (bez igły)
  • wytłoczki do jajek, albo kieliszków (czegoś, żeby stały)
 Wydmuszki po wydmuchaniu wkładamy do garnka i zalewamy gorącą, słoną wodą, tak by je wypełniła (można też przepłukać strzykawką). Potem natychmiast wyjmujemy i układamy dziurkami w górę i w dół do wyschnięcia. Można je jeszcze "przepłukać" olejem na koniec.

Rozrabiamy galaretkę, która ma być na dole połową ilości wody podanej na opakowaniu. Studzimy.
Wydmuszki od dołu owijamy szczelnie folią aluminiową, wkładamy do kieliszków lub wytłoczki na jajka.

Strzykawką nabieramy i wstrzykujemy do każdego jaja 15-20ml (przy czterech kolorach) galaretki. Natychmiast pakujemy do zamrażalnika (lub, przy takiej pogodzie jak w tym roku - za okno ;) ). Następne warstwy możemy chłodzić wolniej, w lodówce, ale przy pierwszej kluczowe jest tępo tężenia, żeby nam nic nie wypłynęło.

Po ok kwadransie możemy jaja wyjąć i nalać kolejną warstwę. Znów chłodzimy, aż stężeje. itd. aż do ostatniego koloru.

Potem możemy włożyć jajko w papilotkę i nakleić karteczkę z napisem "stłucz mnie" tak, żeby zasłonić górny otworek, ew. ozdobić skorupę wg. uznania.

et voila



Jajo-babka
W skorupkę możemy nalać ciasta i upiec. Ja użyłam ciasta na babkę gotowaną, ale równie dobrze możemy wypełnić je brownie czy piernikiem.

Potrzebujemy:
  • płynnego ciasta (wykorzystuję do niego jajka wydmuchane z wydmuszek i nie używam żółtek i piany, tylko mieszam jajka w całości)
  • strzykawki (bez igły) lub szprycy do ciasta z cienką końcówką
  • wydmuszek
  • folii aluminiowej
  • foremek do muffinek
 Znów:
 Wydmuszki po wydmuchaniu wkładamy do garnka i zalewamy gorącą, słoną wodą, tak by je wypełniła (można też przepłukać strzykawką). Potem natychmiast wyjmujemy i układamy dziurkami w górę i w dół do wyschnięcia. Można je jeszcze "przepłukać" olejem na koniec.

Owijamy wydmuszki szczelnie folią od dołu i ustawiamy pionowo w foremkach.
Strzykawką napełniamy wydmuszki ciastem do ok. 2/3 wysokości. Jeśli nalejemy za dużo (jak ja) to rosnące ciasto wypłynie nam górą i będziemy mieć problem z oczyszczeniem skorupek.

Pieczemy w 180C ok 25min. (jeśli wbity w ciasto patyczek do szaszłyka jest suchy, to ciasto jest upieczone).

Potem możemy włożyć jajko w papilotkę i nakleić karteczkę z napisem "zbij mnie" tak, żeby zasłonić górny otworek, ew. ozdobić skorupę wg. uznania.

Jajko pełne słodyczy - piniata
Potrzebujemy:
  • wydmuszek z nieco większym otworem od dołu
  • drobnych cukierków, czekoladek, małych czekoladowych jajeczek
  • opcjonalnie brokatu, koralików, konfetti, kwiatków
  • papilotek do muffinek
  • kleju szybkoschnącego (magika używam)
Oczywiście:
Wydmuszki po wydmuchaniu wkładamy do garnka i zalewamy gorącą, słoną wodą, tak by je wypełniła (można też przepłukać strzykawką). Potem natychmiast wyjmujemy i układamy dziurkami w górę i w dół do wyschnięcia.

Przez dolny otworek faszerujemy jajo słodyczami.

Brzegi dolnego otworka smarujemy klejem i przyklejamy papilotkę.
 Potem możemy nakleić karteczkę z napisem "zgnieć mnie" tak, żeby zasłonić górny otworek, ew. ozdobić skorupę wg. uznania.

sobota, 29 grudnia 2012

Wybuchające pudełka

Spokojnie, nie namawiam nikogo do wyczynów pirotechnicznych (ja z tych niestrzelających, zwłaszcza w Sylwestra). Te wyTwory to przerośnięte kartki świąteczne, w formie pudełka, które rozpada się na płasko po zdjęciu wieczka.

Nie przepadam za scrapbookingiem z gotowych papierów. Wolę ścibolić ze ścinków, skrawków i resztek. Czasem jakiś drobiazg dokupię intencjonalnie.

Exploding boxe's wpadły mi w oko jakiś czas temu i dopominały o uwagę, a Święta to dla nich dobra okazja, nie sądzicie?

Zrobiłam trzy, jednego nie zdążyłam uwiecznić. Po lewej pierniczki, po prawej kruche, maślane ciasteczka, wszystko mojego wypieku.


czwartek, 10 maja 2012

Kicaki wielkanocne - Zrób To Sam

 Robimy masę solną. Rozwałkowujemy na 1-0,5 cm. Wycinamy foremką do ciastek. Pieczemy (180C) tak długo, aż ZACZNĄ (ale nie zdążą) się złocić.
Wersję eko przewiązałam rafią na kokardkę i dałam pętelki ze sznurka pakowego.

Wersję glamour pomalowałam na stare złoto (słabo widać), dałam kokardki z satyny i (już po zrobieniu fotki) pentelki ze złotego sznureczka.
I mokrego jajka ;)

piątek, 24 czerwca 2011

Pukający prezent

Zainspirowany przez Lucyferkę, tylko wykonany na mój nieporządny sposób. Kolejne warstwy "opakowania" to chusty do żonglowania, będące częścią prezentu. Dodatkowo wykorzystano wstążkę (czarną, wg. gustu solenizantki, tekturkę falistą, oraz rzemyk, koraliki i karteczki samoprzylepne pod kolor chust).