Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kartki-listy-zaproszenia-laurki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kartki-listy-zaproszenia-laurki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 marca 2016

MIEJSCowe minutki jaro-wielkanocne

W MIEJSCU rozmawialiśmy o wiosennych świętach: Jarych Godach, Ostarze, ale przede wszystkim - Wielkanocy.

Sprokurowaliśmy też nieco świątecznych kartek i ozdób w kilku gatunkach: minimalistyczne "zające z puchatymi ogonkami", konstruktywistyczne "kury z półkola", puentylistyczno-aborygeńskie stada baranków, kurczaczków i zajęcy oraz sielskie pisklaki w gniazdach.


  Kury: brystol, gotowe koła (do origami), konfetti wielkanocne, klej, nożyczki.

 Pisklak: żółte pompony, styropianowe jajeczka, kolorowe oczka, brystol czerwony, rafia, taśma klejąca, klej, nożyczki.

Punkt produkcji zajęcy: brystol, gotowe zające, kolorowe pomponiki lu/i wata, klej.

Punkt produkcji puentylistycznej.

Punkt produkcji ozdób dla kur.

Punkt produkcji kur.

sobota, 24 stycznia 2015

Pomponiki na tratwie i bukiet ręczny, czyli dla babć (cz.I) z dissem na farbki

Orka została przez naturę obdarzona hurtową ilością babć (cztery sztuki, w tym dwie właściwe, jedna pra i jedna prapra w słusznym wieku lat 104). Wprawdzie (może dla równowagi) dziadka ma jeno jednego, nie mniej jak się pewnie domyślacie 21 i 22 stycznia wymagają od nas odpowiednio wczesnych przygotowań.

Do tej pory robiłyśmy prezenty dla wszystkich babć jednakowe. W tym roku jednak (ponieważ nie mogłam się zdecydować na jedną technikę) każda babcia (i dziadek naturalmą) dostał (lub dostanie, bo niektórzy się szlajają po Egiptach i wrócą za czas niejaki dopiero) coś innego.

Na przykład:

Babcia Wanda - tratwę z pomponikowym serduszkiem
potrzebne:
  • kolorowe pomponiki
  • patyczki z parku, przycięte do jednakowej długości (np. przez Tatkę)
  • biała farba akrylowa i pędzelki
  • dratwa (albo sznurek)
  • klej "Magik", albo "Minutex", albo pistolet z klejem na ciepło
  • opcjonalnie szablon serduszka, jak ktoś ma takie krzywe oko jak ja - użyłyśmy foremki do ciastek

albo:
Babcia Marysia - bukiet ręczny
Jako, że jest to babcia wspólna - moja naturalna, prababcia Aurory i babcia-przez-adopcję (jak mu zakomunikowała na etapie bycia moim chłopakiem) Przemka - to prezent też musiał być tworzony zespołowo. Zawiera więc odciski rąk i palców całej familii :D

Dla osób pozbawionych wyobraźni oraz wyczucia naszego, genialnego stylu tłumaczę: dłonie miały być pąkami tulipanów (nieco za szeroko je porozcapierzaliśmy), a odciski palców uformowały kwiatkokształtne twory z żółtymi środkami. To kolorowe, na górze to motyl z odcisków dłoni Ory, który trochę się poruszył. Na kwiatku z fioletowymi płatkami, które nieco się zlewają z ciapkami na jego skrzydłach.

Dygresja DISSująca:
Dodam, żeby się wyżalić, że w celu jego wykonania zakupiłam nowe farby plakatowe. Nie szukałam jakichś szczególnych, wzięłam bo akurat były w sklepie. Sweet Colours firmy Otocki.
Stąd: http://www.bangla.pl/zdjecia-otocki-sweet-colours-farby-plakatowe-up43022-1.htm
Usłyszałam, że nie toksyczne - bomba :D
Kolorki sympatyczne, konsystencja przyjemna, nie wymagająca wody (to raczej nietypowe dla plakatówek, ale co tam).
Nie wiem w prawdzie na jaką (pardą maj frencz) cholerę produkt, zachwalający się jako wyrób polski, ma angielską nazwę, jednak to jeszcze nic.

Obrazek popełniliśmy wieczorem, w przeddzień Ważnego Dnia. Trzy dni później nadal był miejscami mokry. Nie mam pojęcia z czego ukręcili te badziewiaste farbki, ale one zwyczajnie nie schną. W ogóle. Kwiatek (za chwilę) malowany nimi przeleżał dwa dni na kaloryferze i nadal się lepił. Noż kurna chata i urwał nać!
Koniec dissowania.

lub też:
Babcia Tereska - patyczkowy (i wciąż lepki na łodyżce) kwiatek.
Potrzebne:
  • patyczek
  • dwa listki wycięte z filcu
  • kawałek ciastoliny
  • kilka patyczków higienicznych
  • nożyczki
  • farbki plakatowe (każde poza "Sweet Colours")
  • klej j.w.

wtorek, 4 lutego 2014

Fauno-florystyczne zaproszenia na drugie urodziny

Czyli kolejna notka sporo spóźniona ;)

Użyłam:
  • zdjęć Jubilatki
  • kolorowego brystolu
  • kleju "Magic"
  • czarnego cienkopisu
  • nożyczek ozdobnych
  • dziurkacza ozdobnego
  • zebranych z Dziecięciem i zasuszonych "na płasko" listków i kwiatków
  • białych karteczek z tekstem zaproszenia (niewidoczna na zdjęciach "wlepka" w środku

 

wtorek, 17 grudnia 2013

Drzewko Papy Noel'a

Pod takim hasłem je znalazłam, na jakimś blogu. To był któryś z tych fajnych, ale za nic nie jestem sobie w stanie przypomnieć który.

A teraz w ramach projektu "Dziecko na Warsztat" sporządziliśmy z Córą Papa-Noel-tree kartki świąteczne :)
Szkieleciki można wydrukować, albo narysować pisakiem na brystolu. Wypełnić brokatem w kleju, akwarelami, kredkami, wyklejankami, czy czym kto chce.

A tu wersja do druku.

piątek, 25 stycznia 2013

Bukiet kwiatków dla babć i dziadków

A właściwie dziadka. Czyli laurki.

Niespełna półtoraroczne dziecię laurki samo raczej nie zrobi. A może? No powiedzmy, przy niewielkiej pomocy. Jak nie, jak tak :D.
Pokażę Wam, jak to zrobić.
Przycinam kartkę do rozmiaru, jaki ma mieć laurka, składamy na pół. Brzeg lub rogi możemy ozdobić np. fikuśnym dziurkaczem.
Z drugiej kartki wycinamy szablon (tak, jak się wycina śnieżynki, składacie w ósemkę i tniecie :D).
Przykładacie szablon w miejscu, gdzie ma się znaleźć kwiatek i dajecie Dziecięciu pędzel w farbie (akwarele) unurzany (no chyba, że Dziecię jest już na tyle sprytne, że samo nurza :D).
Dajecie Dziecięciu wyżyć się twórczo, to jest chlastać po szablonie jak mu fantazja nakaże. Od czasu do czasu możecie zmienić kolor farby. Tylko pilnujcie kubka z wodą. Obserwowanie jak zmienia się jej kolor i możliwość wsadzenia doń łapek są wieeeeeeelką pokusą, której niejedno Dziecię się nie oprze.
Palcem też można!
Suszymy chabazia.
Następnie domalowujemy listki, wklejamy środek z uśmiechniętej paszczy Głównego Autora arcydzieła (kolorowa drukarka),
(bardzo polecam ten klej - "Magic" - nie brudzi, szybko schnie, klei wszystko)
...może jakiegoś motylka (tego wyciętego dziurkaczem),
...piszemy dla kogo dzieło,jest przeznaczone

... i GOTOWE!
Pozostaje tylko posprzątać :D

sobota, 29 grudnia 2012

Wybuchające pudełka

Spokojnie, nie namawiam nikogo do wyczynów pirotechnicznych (ja z tych niestrzelających, zwłaszcza w Sylwestra). Te wyTwory to przerośnięte kartki świąteczne, w formie pudełka, które rozpada się na płasko po zdjęciu wieczka.

Nie przepadam za scrapbookingiem z gotowych papierów. Wolę ścibolić ze ścinków, skrawków i resztek. Czasem jakiś drobiazg dokupię intencjonalnie.

Exploding boxe's wpadły mi w oko jakiś czas temu i dopominały o uwagę, a Święta to dla nich dobra okazja, nie sądzicie?

Zrobiłam trzy, jednego nie zdążyłam uwiecznić. Po lewej pierniczki, po prawej kruche, maślane ciasteczka, wszystko mojego wypieku.


wtorek, 23 października 2012

Zaproszenia liśćowne na pierwsze urodziny Aurory

Bukiet zaproszeń
 Aurora urodziła się w czasie cudownych kolorów. Pamiętam jak po pięciu dniach wracaliśmy ze szpitala. Droga do domu prowadzi przez las bukowy. Niesamowicie wyglądał, płonący feerią ciepłych, ognistych kolorów w jesiennym słońcu. Trochę mi się te kolory rozmazywały, bo wiecie...
A było to niemal rok temu. Kto by uwierzył?
Zaproszenia robimy tak:
  • Zbieramy liście (takie raczej większe, niż mniejsze)
  • Bierzemy marker-cienkopis, albo i długopis zwyczajny, i wypisujemy tekst zaproszenia oraz (z drugiej strony) adresata. Łatwiej jest pisać na liściach nie-całkiem jeszcze-wyschniętych i podłożyć pod nie gazetę - mniejsze ryzyko, że liść się porwie przy pisaniu.
  • Drukujemy małe zdjęcia solenizantki (po niewczasie doszłam do wniosku, że lepiej prezentowałyby się w sepii).
  • Naklejamy.
  • Doręczamy.
  • Imprezujemy.

czwartek, 14 czerwca 2012

Przyłożyć rękę do zaproszenia

Zaproszenia na chrzciny robimy tak:

Najpierw (ze dwa dni wcześniej conajmniej, chyba, że chcemy kleić żywe, świeże) zbieramy odpowiednią ilość margerytek, lub innych kwiatków, których chcemy użyć i suszymy je na płasko (pod deską, książką, lub (jak ja) między kartkami jakiegoś grubego tomiszcza.

 Na kwadracie grubego, kremowego papieru drukujemy tekst "dookoła" (ja nieporęcznie uczyniłam to w "corelu", ale na pewno da się zgrabniej :D) i ew. centralnie na odwrocie.
Po środku odciskamy dłoń Jeszcze-Poganki, metodą następującą: Ojciec trzyma Dziecię na kolanie i powstrzymuje rękę lewą od znacznej demolki. Matka dłoń prawą Dziewczęcia smaruje gruuuubo farbką do malowania rękoma, i przyciska doń kartonik, zaczynając od nadgarstka w stronę paluszków. Na precyzję nie liczcie - paluszki się ruszają, odbicia są cudownie porozmazywane, dobrze jak widać, ze to jest ręka, a nie noga lub macka. Należy działać szybko.

Zaproszenia schną, a my myjemy Dziecko, Ojca, Matkę i stół ;)

Przygotowujemy miejsca zgięć na zaproszeniu następująco: Wyznaczamy środki każdego z boków kwadratu. Jedną linijkę przykładamy po linii łączącej dwa środki, a drugą linijką przesuwamy wzdłuż pierwszej wygniatając linię zgięcia. I tak cztery razy na każdym zaproszeniu.

Zaginamy rogi do środka. Przyklejamy kwiatki. Przygotowujemy kawałki szerokiej koronki odpowiedniej długości. Owijamy wokół zaproszeń. Sklejamy za pomocą kleju szybkoschnącego i pasków białego papieru lub taśmy (żeby obrączkę można było zsunąć nie niszcząc zaproszenia).


Gotowe