wtorek, 23 października 2012

Zaproszenia liśćowne na pierwsze urodziny Aurory

Bukiet zaproszeń
 Aurora urodziła się w czasie cudownych kolorów. Pamiętam jak po pięciu dniach wracaliśmy ze szpitala. Droga do domu prowadzi przez las bukowy. Niesamowicie wyglądał, płonący feerią ciepłych, ognistych kolorów w jesiennym słońcu. Trochę mi się te kolory rozmazywały, bo wiecie...
A było to niemal rok temu. Kto by uwierzył?
Zaproszenia robimy tak:
  • Zbieramy liście (takie raczej większe, niż mniejsze)
  • Bierzemy marker-cienkopis, albo i długopis zwyczajny, i wypisujemy tekst zaproszenia oraz (z drugiej strony) adresata. Łatwiej jest pisać na liściach nie-całkiem jeszcze-wyschniętych i podłożyć pod nie gazetę - mniejsze ryzyko, że liść się porwie przy pisaniu.
  • Drukujemy małe zdjęcia solenizantki (po niewczasie doszłam do wniosku, że lepiej prezentowałyby się w sepii).
  • Naklejamy.
  • Doręczamy.
  • Imprezujemy.

piątek, 19 października 2012

Kaptur(ek) ze Skjoldehamn

Obszywamy się powoli na zimowo. Od jakiegoś czasu chodził za mną kaptur ze Skjoldehamn* Ponieważ obecnie "na warsztat" wzięłam garderobę Uny, więc najpierw wersja mini.

Kapturek nie jest dokładną repliką. Pomijając rozmiar różni się tym, że zrobiłam wersję zimową, dwuwarstwową (martwiłam się, że wełna może "gryźć" Młodą w buzię). Nie zrobiłam też charakterystycznego górnego przeszycia dopasowującego do głowy, ani troczków ściągających z tyłu.

Nabyłam przecudnej urody wściekle pomidorową (a co, Jarlównie się należy :D), przemiłą, delikatnie prążkowaną wełenkę, a podszewkę zrobiłam z cienkiego lnu, którego skrawki ostały się po skrojeniu mojej sukni. Urzekł mnie kolorem, który lekko przypomina ten, jaki daje na tkaninie wrotycz.

 Kaptur szyje się banalnie prosto. 
Należy wyciąć jeden długi prostokąt i dwa kwadraty, mniejszy i większy. 
Prostokąt musi mieć długość, która obejmie buzię plus odległość od brody do ramienia (ja wymiar części "twarzowej" wzięłam z kapturka od bluzy, którą nosi obecnie Ora). Wszystko razy dwa, plus 2cm na szwy, plus pięć jeśli dodajecie podszewkę i kolejne pięć, jeśli chcecie zrobić oryginalny "grzebień". Szerokość odpowiednią do długości głowy plus szwy (2cm).
Mniejszy kwadrat musi mieć bok o długości "od brody do ramienia" plus 2cm. Większemu możemy dodać 5-10 cm, albo możemy wyciąć dwa takie same.

Obrzucamy wszystkie "części składowe". Zszywamy osobno podszewkę i osobno wierzch wg. schematu:

 Podwijamy "wolne" brzegi i zszywamy wierzch z podszewką.
Ew. dodajemy troki w części tylnej i przeszycie dopasowujące (zademonstruję w wersji dorosłej, jak ją uszyję :) ).

To element stroju szyty na potrzeby rekonstrukcji, ale nam będzie służył na co dzień, jako zimowe nakrycie głowy. Jest (nieskromnie przyznam) przepiękny i rewelacyjny do chusty :D

* Skjoldehamn to miejscowość na Norweskiej wyspie Angoya gdzie w roku 1936 zostały znalezione ludzkie zwłoki wraz z którymi zachował się w doskonałym stanie ubiór mężczyzny. Początkowo datowano znalezisko na XII lub XIV wiek ale powtórzone badania metodą węgla C14 pokazały, że znalezisko idealnie wpasowuje się w epokę wikingów. Datowanie wskazuje, że ofiara znalazła się w bagnie najprawdopodobniej w okresie 970-1050r. 

czwartek, 14 czerwca 2012

Przyłożyć rękę do zaproszenia

Zaproszenia na chrzciny robimy tak:

Najpierw (ze dwa dni wcześniej conajmniej, chyba, że chcemy kleić żywe, świeże) zbieramy odpowiednią ilość margerytek, lub innych kwiatków, których chcemy użyć i suszymy je na płasko (pod deską, książką, lub (jak ja) między kartkami jakiegoś grubego tomiszcza.

 Na kwadracie grubego, kremowego papieru drukujemy tekst "dookoła" (ja nieporęcznie uczyniłam to w "corelu", ale na pewno da się zgrabniej :D) i ew. centralnie na odwrocie.
Po środku odciskamy dłoń Jeszcze-Poganki, metodą następującą: Ojciec trzyma Dziecię na kolanie i powstrzymuje rękę lewą od znacznej demolki. Matka dłoń prawą Dziewczęcia smaruje gruuuubo farbką do malowania rękoma, i przyciska doń kartonik, zaczynając od nadgarstka w stronę paluszków. Na precyzję nie liczcie - paluszki się ruszają, odbicia są cudownie porozmazywane, dobrze jak widać, ze to jest ręka, a nie noga lub macka. Należy działać szybko.

Zaproszenia schną, a my myjemy Dziecko, Ojca, Matkę i stół ;)

Przygotowujemy miejsca zgięć na zaproszeniu następująco: Wyznaczamy środki każdego z boków kwadratu. Jedną linijkę przykładamy po linii łączącej dwa środki, a drugą linijką przesuwamy wzdłuż pierwszej wygniatając linię zgięcia. I tak cztery razy na każdym zaproszeniu.

Zaginamy rogi do środka. Przyklejamy kwiatki. Przygotowujemy kawałki szerokiej koronki odpowiedniej długości. Owijamy wokół zaproszeń. Sklejamy za pomocą kleju szybkoschnącego i pasków białego papieru lub taśmy (żeby obrączkę można było zsunąć nie niszcząc zaproszenia).


Gotowe